
Rekolekcje łączące modlitwę kontemplatywną Franza Jalicsa SJ z bibliodramą.
POJEDNANIE ZE SOBĄ. POJEDNANIE ZE ŚWIATEM. POJEDNANIE Z BOGIEM.

Prowadząca
Beata Chrudzimska

Prowadzący
Peter Varga
W dniach od 27 do 30 sierpnia 2020 roku poprowadziłam po raz pierwszy rekolekcje łączące modlitwę kontemplatywną Franza Jalicsa SJ z bibliodramą. W planach rekolekcje te miałam współprowadzić z Peterem Vargą. Niestety z powodu wypadku Peter nie mógł przyjechać do Polski. Zdecydowałam się poprowadzić jednak te rekolekcje ze wsparciem małych braci Jezusa: Mirka Kruka mbj i Kazka Dmitrzaka mbj.
Franz Jalics SJ jest autorem książki „Kontemplacja. Wprowadzenie do modlitwy uważności” (WAM 2018), w której opisuje krok po kroku drogę życia w obecności Boga. Jak mówi Franz Jalics w niebie nie będziemy o Bogu rozmyślać, ale będziemy Go widzieć. Do tego właśnie może nas przygotować modlitwa uważności, która zaczyna się od widzenia otaczającego świata i poprzez kilka etapów prowadzi do modlitwy imieniem Jezus z zaangażowaniem całego człowieka: ciała i ducha, uczuć i myśli.
Rekolekcje miały miejsce w położonym w lesie słynnym domu sióstr franciszkanek w Laskach.
Świadectwa uczestników
Mam w sercu wielką wdzięczność za ten czas rekolekcji w ciszy, w której mogłam doświadczyć spotkania ze słowem Boga. Przemawiał On do mnie na wiele sposobów, a ja byłam w stanie Go usłyszeć, gdyż cisza zewnętrzna sprzyjała uciszeniu serca. A gdy podczas warsztatów bibliodramy była przestrzeń na to, by uczestnicy rekolekcji zabierali głos, to przez ich słowa także przemawiał do mnie Bóg przynosząc ukojenie, pokój serca i nadzieję. Z Lasek wyjechałam z promykami światła, które towarzyszyły mi przez następne dni urlopu; a później pozostały wzmocnione słowami mojego stałego spowiednika i dały jasny snop światła na różne problemy.
Pierwszego wieczoru, rysowaliśmy swoje maski i mogliśmy coś też na nich napisać. Napisałam 2 słowa: ABBA oraz JESTEM . To pierwsze słowo było moim pragnieniem relacji i z moim rodzonym ojcem ale też z Bogiem jako Ojcem. Słowo JESTEM – oznaczało moje pragnienie, by On był ze mną [Jestem Który Jestem] i abym ja była Mu wierna w trudzie codzienności. Przeniknęła mnie świadomość, że najpierw i PRZEDE WSZYSTKIM jestem dzieckiem Boga Ojca, a później dzieckiem mojego taty… Przypomniał mi się cytat św. Augustyna, że niespokojne jest serce człowieka, dopóki w Bogu nie spocznie. Ten cytat intensywnie towarzyszy mi od kilku miesięcy – a jego przesłanie jest coraz wyraźniejsze: tylko Bóg może w pełni odpowiedzieć na głody i pragnienia małej dziewczynki we mnie, dla której mój tato nie miał czasu…
Któregoś dnia przed południem na warsztacie o spotkaniu Jezusa i Samarytanki podczas lektury tekstu zatrzymały mnie słowa: „Żydzi bowiem nie utrzymują KONTAKTU z Samarytanami”. Był we mnie smutek, że i w moim życiu są ludzie, którzy już nie utrzymują kontaktu ze mną… dla których jestem taka gorsza, jak kobieta z Samarii . A tak bardzo na ten kontakt liczyłam i wiele nadziei z nim wiązałam. Później, podczas gry grupowej wróciło do mnie doświadczenie zerwanych więzi, bólu odrzucenia. Jezus pokazał mi jednak, że głęboko mnie rozumie, bo i On przyszedł do swoich, a swoi Go nie przyjęli. Będąc w roli „KONTAKTU” stałam przy „JEZUSIE” i było mi z tym dobrze. Doświadczyłam też radości i poczucia sensu, gdy Jezus poprosił mnie, bym w Jego imieniu nawiązała kontakt z kobietą z Samarii. Doświadczyłam pokoju serca, gdy mogłam swoimi chustami połączyć kilka osób (i „STUDNIĘ”) z „JEZUSEM”, a także jedną ze swoich chust przywiązać do chusty „JEZUSA”. Doświadczyłam, że On pragnie relacji ze mną i zaprasza, bym się do niego zbliżyła, a tylko ta relacja jest życiodajna i uzdrowieńcza.
Ważna dla mnie była dynamika, podczas której na kartce symbolicznie zaznaczaliśmy ważne dla siebie doświadczenia duchowe (chronologicznie) i potem w dwójkach rozmawialiśmy o tym. Bardzo zapadło w moje serce to co powiedział mi Brat, z którym byłam w parze: że dla niego w historii życia najważniejsze jest TU i TERAZ. Życie chwilą obecną i troska o swoją relację z Bogiem DZIŚ. Dodam, że kilka miesięcy wcześniej w moim pokoju nad biurkiem, gdzie pracuję, powiesiłam sobie napis: TU I TERAZ… W rekolekcjach w słowach Brata znalazłam potwierdzenie tego, czym staram się żyć: wiernością chwili obecnej. Później w tych samych parach dawaliśmy sobie obfitość Bożego obdarowania poprzez kilkuminutowe spojrzenie. Starałam się przekazać Bratu wszelkie dobro, patrząc mu w oczy i modląc się w sercu na niego. Jakaż była moja radość, gdy później podczas dzielenia usłyszałam, że Brat widział niebo w moich oczach … Była we mnie wdzięczność i radość, że pozwoliłam Bożej Miłości, by przepłynęła przez moje spojrzenie. Natomiast gdy ja przyjmowałam spojrzenie Brata, z którym byłam w parze, to dostałam dużo ciepła, serdecznej bliskości, troski, akceptacji, zrozumienia, zachęty… to Bóg przez Niego powiedział mi: „Zawsze JESTEM, by cię wspomagać”. Nawet wtedy, gdy Bóg ma „zamknięte oczy” (Brat często mrugał), to i tak widzi… Widzi i obdarza wszelkim dobrem. Bóg potwierdził to JESTEM, które sobie zapisałam na kartce.
Podczas medytacji wg wskazówek Franz Jalicsa SJ prowadzonych delikatnie przez Beatę, doświadczyłam, że powietrze, którym oddycham, które przyjmuję do swego organizmu jest jak tchnienie Ducha Świętego. Było to dla mnie bardzo realne. Przyniosło mi ukojenie, doświadczenie swej prawdziwej tożsamości: jestem „świątynią Ducha Bożego”. Jestem w Nim On jest we mnie… Tajemnica, którą chyba tylko wieczność odsłoni.
A w całych rekolekcjach ważna dla mnie była atmosfera ciepła, szacunku, wolności, radości… Cieszyłam się rekolekcyjnym milczeniem, wzajemną uważnością podczas posiłków, ale też i słowami homilii naszego Kazka, cieszyłam się godzinną adoracją Najświętszego Sakramentu, bo wtedy, na koniec dnia, mogłam jeszcze raz ze wszystkimi przeżyciami przyjść do Jezusa, by złożyć swoje DZIĘKUJĘ. Mam wielką nadzieję, że nie były to moje ostatnie rekolekcje medytacyjne ze Słowem Bożym, które przemawia wciąż wielokrotnie i wciąż na różne sposoby…
Agata
Połączenie medytacyjnej modlitwy Franza Jalicsa z bibliodramą uważam za bardzo dobre, tworzące jakby synergię działanie dwóch bardzo rożnych, a nawet jakby przeciwstawnych form poszukiwania bliskości z Bogiem.
Medytacja ucisza i skupia, a bibliodrama budzi aktywność i kreatywność.
Oprócz modlitwy i zajęć bibliodramy ważny był dla mnie tez poranny spacer uważności, pomagający zacząć dzień w pokoju i otwartości.
Msza święta na zakończenie, a nie na początek dnia to też była pomoc w przeżywaniu tego czasu w nakierowaniu we właściwą stronę.
To wszystko razem rodziło i wzmacniało pragnienie i możliwość otwarcia, szczerości i prostoty wobec Boga i braci. Trudno powiedzieć, ile w tym metody, a ile czystej łaski.
Bardzo dziękuję za ten czas.
Ela
Bylo to dla mnie pierwsze doświadczenie z Bibliodramą. Oprócz codziennej części dnia z Bibliodramą był też czas dedykowany modlitwie uważności, Msza święta i adoracja Najświętszego Sakramentu. Idealnie! Nic więcej nic mniej.
Bibliodrama – dla mnie szeroki obszar działania Ducha Świętego. Przeczytane słowa Ewangelii przenikają sferę uczuć, emocji, intelektu wchodząc w oddziaływania z przeżywaniem innych…
Ograniczeni sobą otwieraliśmy się na innych, z łatwością, bo to tylko scena, ale przecież drugi człowiek / grupa to nasza codzienność. Wysłuchanie, przeczytanie Słowa Bożego stało się jego wspólnym interpretowaniem “sytuacyjnym”. Mogłam wejść w te wzajemne interakcje ze swoim życiowym bagażem, a jednocześnie z poszukującym, zaciekawionym sercem. Odczuć, spojrzeć oczami osoby którą odgrywamy, pozwolić sobie na zmianę gestów, pozwolić się przeniknąć inną rzeczywistością, w całej jej dynamice, dynamice ludzkiej natury. Po czasie rozmów, spotkań, gwaru sceny był czas indywidualnej modlitwy, prostej choć pełnej świadomego bycia. A później juz spotkanie z Tym, Który Jest w Eucharystii i adoracji.
Marta
W pędzie codziennego życia trudno mi znaleźć czas na chwilę refleksji i nawiązanie kontaktu z własnym „ja”. Mija dzień za dniem i wszystko wydaje się być ważniejsze niż to. Bibliodrama jest dla mnie tym właśnie momentem zatrzymania się na chwilę, zbliżenia do samej siebie, zadania sobie wielu ważnych pytań, uzyskania pewnego wglądu – wszystko to w świetle Pisma Świętego. Ale to też czas poznawania wspaniałych ludzi. Będę wracała na pewno.
Marta z Warszawy
Bibliodrama, którą przeżyłam w Laskach w dniach od 28 do 31 sierpnia 2020 r. była dla mnie czasem błogosławionego zatrzymania się w zabieganej rzeczywistości. To zatrzymanie pozwoliło mi wsłuchiwać się w życiodajne Słowo. Atmosfera i życzliwość uczestników przywracały sens i wiarę w piękno międzyludzkich relacji. Role, które wybrałam – studnia Jakuba i Zbawiciel, jak lustro pokazały mi, czym kieruję się w swych wyborach i decyzjach. To wszystko mogłam zabrać ze sobą na spacer uważności, podczas którego, na nowo zachwycałam się kolorami i pięknem stworzenia, dziękując Stwórcy za Jego dzieło. Pod koniec dnia, gdy spotykaliśmy się na Eucharystii, uwielbialiśmy Pana „w Duchu i przyjaźni”. Dziękuję!
Siostra Karola OP

