
Modlitwa to odruch serca. Rodzi się w naszym wnętrzu – tam, gdzie bije nasze serce.
MODLITWA ODRUCHEM SERCA

Prowadzący
Dirk Harms
Zapraszamy na rekolekcje metodą bibliodramy w pięknym klasztorze ojców salwatorianów w Czerwińsku nad Wisłą. Tematem rekolekcji będzie modlitwa. W sposób szczególny metody bibliodramy zostaną połączone z ruchem, tańcem i rysunkiem. Będziemy pracować z tekstami biblijnymi, które pomogą nam doświadczyć działania Słowa Bożego jako źródła wewnętrznych poruszeń serca ku modlitwie.
Modlimy się na różne sposoby i w różnych intencjach. Modlimy się o pokój, o zdrowie. Modlimy się Modlitwą Pańską. Czasami odmawiamy różaniec, czasami litanie. Modlimy się słowami, ale modlimy się też w ciszy słuchając Boga. Nasze ciało w modlitwie przyjmuje różne postawy i gesty. Nasze ciało również się modli.
Modlitwa to odruch serca. Rodzi się w naszym wnętrzu – tam, gdzie bije nasze serce. Modlitwa, która wypływa z serca człowieka łączy jego ducha i ciało. Modlitwę możemy rozumieć i jej doświadczać jako bardzo osobisty i intymny ruch.
Jest wiele dróg modlitwy. Na drodze życia duchowego rodzi się w nas pytanie: jaki sposób modlitwy najbardziej przybliża mnie do Boga w tym momencie mojego życia?
Trudno jest wyrazić to doświadczenie słowami. Możliwe jest jednak, aby dzielić się tym dla każdego różnym doświadczeniem poprzez rysunek, ruch, słuchając ciszy. A wszystko zaczynamy od spotkania ze Słowem Bożym w tekście biblijnym.
Rekolekcje w klasztorze w Czerwińsku nad Wisłą będą przestrzenią słuchania Słowa Bożego, by usłyszeć i poczuć poprzez ruch swój niepowtarzalny sposób modlitwy. Poczuć jak w głębi mojego ciała modli się moja dusza. Może znajdziemy wspólną modlitwę wyrażoną ruchem w słuchaniu ciszy Boga.
W programie rekolekcji jest msza święta, adoracja oraz możliwość spowiedzi świętej.
Opiekę duszpasterską sprawwował będzi ojciec salezjanin Szymon Mastalerz.
DIRK HARMS – jest protestanckim teologiem i pastorem. Mieszka z żoną w Niemczech, w małym mieście Schwerte w regionie Ruhr-Area. W Akademii Remscheid zdobył dyplom pedagoga teatralnego. Jest certyfikowanym liderem bibliodramy (GfB). Od 1996 roku prowadzi projekty teatralne z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi. Pracuje jako pastor więzienny prowadząc grupy teatralne, z którymi dorocznie realizuje spektakle. Posiada kwalifikacje i wieloletnie doświadczenie w terapii ruchu i ciała. Posiada również przygotowanie do prowadzenia grup modlitwy medytacyjnej.
ZAPISY: beatabibliodrama@gmail.com
Zdjęcia: Anna Mularska i Beata Chrudzimska
Świadectwa uczestników
Piękno i bogactwo w różnorodności
Z wielkim zaciekawieniem przyjechałam na warsztaty biblijne, które prowadził Dirk Harms z Niemiec i z wielkim zaangażowaniem w nich uczestniczyłam. Na początku ucieszyłam się obecnością innych uczestników bibliodramy – i tych, których poznałam na poprzednich rekolekcjach organizowanych przez Akademię Bibliodramy i tych, z którymi spotkałam się tu po raz pierwszy. Mam wrażenie, że wszystkim nam udzielił się spokój, a zarazem otwartość Dirka, który pomógł nam już pierwszego dnia doświadczyć atmosfery zaufania, bliskości i poczucia bezpieczeństwa.
Podczas wielu dynamik, które proponował Dirk doświadczyłam, ze ruch, który wykonuję (a było go wiele!!!) mogę… narysować. Było to dla mnie nowe doświadczanie, tym bardziej ważne, że rysunki te – jak się okazało – odnosząc się do mojego życia, jednocześnie podprowadzały mnie do tekstu biblijnego. Zrodziło się we mnie ważne pytanie o moje pragnienia – ile jest w nich miejsca na pragnienie Boga ?
W innej dynamice – tym razem w parach – odkryłam, że Bóg zaprasza nie do tego, bym przestała szukać oparcia w ludziach (zobaczyłam konkretne sytuacje – kiedy tego oparcia szukam), a bardziej przylgnęła sercem do Niego. Aby On był moim „Wspomożycielem i Wybawcą”. Owszem, On może postawić na mojej drodze ludzi, przez których mnie wspiera i umacnia, ale także dozwala, abym spotkała ludzi, którzy nie są mi życzliwi, a nawet mi szkodzą. W jednej i drugiej sytuacji Bóg mnie nie zaprasza do wolności serca i zaufania, że moje życie jest w Jego ręku.
Ważnym doświadczeniem, które też było związane z pracą w parach, dotyczyło odczytywania tekstu biblijnego o spotkaniu Jezusa z Samarytanką. Odczytywałam tekst biblijny wielokrotnie i na różne sposoby: raz jako Jezus, raz jako Samarytanka i identyfikowałam się z tymi postaciami. Odczytywaniu tekstu towarzyszyły rozmaite gesty, mimika twarzy, ton głosu, przez które mogłam głębiej wyrazić siebie. W tej dynamice urzekła mnie zmienność perspektyw: to samo zdarzenie tak inaczej przeżywałam będąc kilkakrotnie w tych dwóch rolach. Także i później, gdy mogłam zobaczyć, jak inne osoby dzieliły się z wszystkimi swym odczytywaniem tekstu w rolach, spotkałam się z wielkim bogactwem spojrzeń na te samą sytuację. Ta część bibliodramy pogłębiła to moje doświadczenie akceptacji różnorodności ludzkich postaw i przeżyć każdego z uczestników warsztatów. Piękno i bogactwo w różnorodności.
Ostatnim doświadczeniem, którym chcę się podzielić, było takie spotkanie ze słowem Bożym, podczas którego siedziałam w kręgu, a uczestnicy warsztatów odczytywali tekst biblijny. Miałam wrażenie, że słowo Boże – które słyszałam, jak rozbrzmiewa z różnych stron – dociera do wielu zakamarków mojego sera, do rozmaitych sytuacji życiowych, że ogarnia różne etapy mojego życia.
Wyjechałam z Czerwińska z wielkim pragnienie, by Bóg umocnił we mnie to czego dokonał i poprowadził dalej w głąb PRAWDY i o Nim o sobie samej.
Agnieszka Irisik
Moje pierwsze warsztaty bibliodramy
Gdy zgłaszałam się na bibliodramę, myślałam, że będziemy tylko odgrywać scenki biblijne i już.
Zaskoczyła mnie informacja, że będzie to mała grupa.
Pierwszym ważnym doświadczeniem było dla mnie zatrzymywanie się przy każdej z osób, przypatrywanie się, powitanie uśmiechem. To dobra integracyjna technika. W tym kontekście ważne było zatrzymywanie się przy kimś jeszcze nieznajomym w celu przejścia wspólnej drogi po sali.
W ciągu kilku dni nieznani wcześniej ludzie stali się mi bliscy.
Podobały mi się ćwiczenia ciała w takt słuchanej muzyki. One spowodowały rozluźnienie mięśni.
Nie czułam się oceniana i wszystko co robiłam było dobre i było moje.
Najbardziej przeżyłam ostatnie ćwiczenie- scenkę odegraną w niedzielę wg własnego pomysłu.
Zamknęłam oczy, aby bardziej skupić się na doświadczeniu bycia z drugą współpracującą że mną osobą.
Uważam , że otrzymałam pewność swoich odczuć w wyrażaniu muzyki własnym tańcem.
Myślę, że poczułam się bardziej pewna siebie.
Dorota
Przyjechałam do Czerwińska z ciekawością, niepewnością, radością.
Bibliodramę miał prowadzić Dirk, pastor z Niemiec, wszystko nowe i nieznane. Dobrze, że była też Beata, mój Łącznik pomiędzy światem zewnętrznym i światem bibliodramy. J
Miejsce znałam z krótkiego pobytu tam w kościele, ale teraz w perspektywie dłuższego pobytu wszystko wydawało się poważniejsze, bardziej majestatyczne. Dobrze, że Don Bosco w klasztorze przywitał mnie zdaniem „Witaj w domu” J a u jego boku była Matka Boża Pocieszenia J
Klasztor w Czerwińsku „po sezonie” J z uroczo snującą się Wisłą u stóp to piękne miejsce na wyciszenie, zamyślenie i medytację.
Dirk jest człowiekiem teatru, sztuki, trochę tajemniczy i nieodgadniony dla mnie. Dużo w nim ciszy, zagłębienia w myślach, też delikatności, wrażliwości na innych. Cztery wspólne dni to był potrzebny czas, by się do siebie zbliżyć, nieco poznać.
Z fascynacją przyglądałam się i poddawałam metodom pracy Dirka, niezwykle kreatywnym i różnorodnym, choć dla mnie czasami wymagającym wysiłku, wyjścia poza schematy. Na warsztatach pojawiło się bardzo wiele ćwiczeń przestrzennych, dużo ruchu, tańca. Bardzo ciekawe było dla mnie połączenie tekstów biblijnych z pracą z ciałem, z muzyką. Słowo „pragnę” na długo pozostanie po warsztatach w mojej pamięci Przeżywaliśmy je wszystkimi zmysłami. Sceny bibliodramy, do których zapraszał nas Dirk były szeroką, otwartą przestrzenią, gdzie było miejsce dla wielu ról i osobowości.
Urzekła mnie wrażliwość Dirka na przygotowywanie miejsc i przestrzeni do pracy, włączanie przyrody/natury jako niezwykle istotnych elementów budowania scen biblijnych. Do tej pory mam przed oczami obraz, gdy siedzimy nad brzegiem Wisły wsłuchując się w „stworzenie, które jęczy i wzdycha…”.
Zauważyłam wrażliwość Dirka na gesty i ruchy uczestników w trakcie odgrywania ról, zaciekawiła mnie jego metoda „wzmacniania” tych gestów (Dirk do uczestników: „To było mocne! Powtórz to, wzmocnij to!”).
Bardzo podobała mi się też praca z rysunkiem. Unikaliśmy słów, które mogłyby ograniczać obraz, zawężać przekaz. Bardzo ciekawą techniką było przekładanie obrazu na ruch, indywidualnie lub w parach – powstały z tego świetne mini etiudy artystyczne.
Warsztaty w Czerwińsku pozostaną na długo w mojej pamięci – wpłynęło na to wiele czynników: miejsce, osoba prowadzącego (Dirk), nieoceniona obecność Beaty, która koordynowała warsztat i wspierała grupę w każdej potrzebie, obecność uczestników, którzy budowali wspólnotę, a także fakt, że były to dla mnie pierwsze warsztaty bibliodramy w języku niemieckim, które tłumaczyłam J
Monika

























