
Razem doświadczamy Ewangelii poprzez bibliodramę
WARSZTATY U MAŁYCH BRACI JEZUSA

Prowadząca
Beata Chrudzimska
Mali Bracia Jezusa to wspólnota braci żyjących według duchowości błogosławionego Karola de Foucauld. W Polsce bracia mieszkają w Izabelinie oraz w Warszawie. Żyją w prostocie Świętej Rodziny z Nazaretu. Spotkaliśmy się wiele lat temu w diakonii tańca izraelskiego przy wspólnocie charyzmatycznej. Kiedy zaczęłam zajmować się bibliodramą pomyśleliśmy wspólnie, że moglibyśmy spotkać się niedzielnie na warsztatach bibliodramy. I tak się zaczęło. Oni zaprosili swoich przyjaciół, ja zaprosiłam swoich. To był czerwiec 2018 roku.
Od tego czasu co miesiąc w niedzielę spotykamy się, aby razem być i dzielić się sobą przy Słowie Bożym.
Zaczynamy rano rozmowami przy kawie. Potem modlitwa ciszy w kaplicy. Po chwili przechodzimy do sali, gdzie zaczynają się nasze warsztaty bibliodramy. Po trzech godzinach przerwa na wspólny obiad. Dzielimy się tym, co każdy przygotował. Potem spacer i powrót do drugiej części warsztatów. Kończymy mszą świętą. Wspólnota Stołu i Słowa. Po mszy świętej kolacja dla chętnych z obfitości obiedniego stołu. Wieczorem wracamy do naszych domów, wyruszamy w nowy tydzień.
W pierwszym okresie teksty do bibliodramy wybierałam ze względu na okres liturgiczny. Z czasem chcieliśmy spróbować połączyć bibliodramę z tekstami liturgicznymi na daną niedzielę tak, abyśmy owoce bibliodramy mogli połączyć z Eucharystią.
Przez pierwsze lata była to otwarta grupa. Można powiedzieć międzynarodowa, gdyż od czasu do czasu uczestniczyli w naszych warsztatch mali bracia – goście na przykład z Niemiec, Korei Południowej. Za każdym razem brały udział różne osoby, chociaż się powtarzały. Od tego roku grupa jest zamkniętą, jest stałą grupą. Wspólnie zdecydowaliśmy, że uczestnicy dojrzeli do pogłębienia wewnętrznego procesu, do którego zaprasza bibliodrama.
Nasze niedzielne comiesięczne spotkania stały się z biegiem czasu tradycją domu. Razem doświadczamy Ewangelii poprzez bibliodramę. Jedni są młodzi a inni starsi, jedni są samotni a inni w celibacie lub w małżeństwie. Jedni lubią tańczyć a inni malować lub pisać. Jedni potrzebują spaceru w przyległym do domu lesie a inni milczącego bezruchu ciszy w kaplicy. Razem trwamy w naszym pragnieniu niedzielnej bibliodramy. Coraz bardziej z każdym następnym spotkaniem czujemy, że stajemy się wspólnotą. To jest nowe doświadczenie, nowa jakość i wymiar naszego bycia razem. Tego na pewno nie planowaliśmy. Łączy nas pragnienie dojrzewania w wierze, zmierzania ku dojrzalszej wierze, którą coraz bardziej można odczuwać nie tylko sercem, ale również w ciele i poprzez ciało doświadczać coraz głębiej swojego człowieczeństwa, siebie jako osoby. Bibliodrama dzięki bogactwu metod pozwala przeżywać Słowo Boże w rzeczywistości tu i teraz: zmysłami, intelektem i sercem i w ten sposób prowadzi ona do przemiany. W swojej istocie Bibliodrama przypomina sakrament – podobnie do sakramentu jest doświadczeniem przemieniającej łaski. Dlatego zwieńczeniem każdych warsztatów w Izabelinie jest wspólna Eucharystia w atmosferze prostoty wyznawanej przez Małych Braci duchowości Domu w Nazarecie.
Świadectwa uczestników
Bibliodrama jest dla mnie przede wszystkim spotkaniem. Spotkaniem z sobą samą – bo zaglądam w głąb siebie. Spotkaniem ze wspólnotą Kościoła – bo jesteśmy w grupie. Ale przede wszystkim jest to dla mnie spotkanie z Bogiem obecnym w Słowie, we mnie i w drugim człowieku.
Warsztaty są przestrzenią gdzie mogę spojrzeć na siebie oczami Boga, dostrzec i ucieszyć się tym jak mnie stworzył – z ciałem, duszą i sercem. Pomagają mi zobaczyć Jego zamysł, Jego pomysł na moje życie, na moje szczęście. Moje ciało i moje zmysły pomagają mi wejść w głębię Słowa, odkrywać bardziej kim jestem, jaka jestem i jakie jest moje powołanie.
Odkrywam siebie w bezpiecznej przestrzeni Słowa Bożego, które jest miłością. Tutaj nie muszę bać się krytyki, osądów, ocen, mogę pozwolić sobie na bycie prawdziwą, nie muszę się “cenzurować”, nie muszę bać się swoich słabości, mogę być sobą – po prostu Agnieszką.
Dzięki warsztatom poznaję głos Boga, który jest jak cichy, ale pewny szept.
Bibliodrama pozwala mi też doświadczyć piękna różnorodności ludzi, tego jak różnice mogą łączyć a nie dzielić, jak możemy być dla siebie wsparciem, pomocą, uzupełnieniem.
Czas warsztatów jest dla mnie momentem, w którym zostaje zasiane ziarno, które kiełkuje i wydaje plon w mojej codzienności.
Agnieszka
Bibliodrama u Braci jest dla mnie prezentem. Jest też tajemnicą. Zadziwia mnie swoją prostotą i głębią. Tak zwyczajnie i we wspólnocie osób, które w centrum stawiają Jezusa . Czytam, smakuję i doświadczam, że Słowo Boże jest w moim wnętrzu, może nawet powiedziałabym w mojej głębi. Tam, gdzie zwyczajna codzienność, troska powszednia, chowają i ukrywają meritum. A istotą sprawy jest dla mnie dostrzeganie, że to nie ja chcę, lecz Pan Bóg mnie pozwala się dotknąć i zachwycić swoją Osobą. Dzięki człowiekowi, który zgodził się być narzędziem. Dzięki osobie, która dba o przygotowanie tego dnia, dobiera aktywności, zadania i ukierunkowuje moje działania, ale również dzięki innym uczestnikom. Tak po prostu dzielę się sobą, moim życiowym doświadczeniem, obawami, troskami, radościami, dostrzeganym na moją miarę pięknem i delikatnością istnienia. Jednocześnie jestem obdarowana tym, czym żyją i co w sercu noszą inni uczestnicy. To wielki prezent. Bibliodramę zaczynam rankiem, kroczę Drogą prowadzona świadectwem sióstr i braci, a wieczorem Pan daje się mi poznać przy Łamaniu Chleba. Jak On musi mnie kochać.
Dorota
Z bibliodramą zetknąłem się prawie 3 lata temu.
Jak zwykle dla mnie nieznane to ciekawość i przygoda.
Nie przypuszczałem, że to moje wewnętrzne pragnienie zostanie spełnione w taki nieoczekiwany sposób; że odkryję na nowo moje ciało, które dotychczas było sprawnym organizmem do sportu, pracy i intensywnego wypoczynku; że odkryję jeszcze nieznane kolejne warstwy życia duchowego a te dwa wymiary złączą się w cudowną całość, którą przyjąłem jako dar dla mnie od Boga i Tych z Którymi przeżywałem kolejne spotkania.
To było także odkrycie jak inaczej mogę podejść do Słowa Bożego, odkryć całą strefę uczuć, ujrzeć głębię i przeżyć ją w moim ciele i mojej duszy całym sobą by jeszcze wyrazić to wszystko we fragmencie teatru, żywej rzeźby czy w jakimś innym kreatywnym wyrazie: instalacji, kolażu, „malunku” a nawet tekstu modlitwy.
I jeszcze to wszystko w grupie osób w której zachowując moje i czyjeś granice, poprzez bliskość, otwartość, szczerość, dzielenie się próbujemy tworzyć wspólnotę w której możemy być niesamowicie twórczy i kreatywni.
I to wszystko dzieje się „tu i teraz” bym doznał pełni spokoju, radości i był wdzięczny Temu „w Którym żyjemy, poruszamy się i jesteśmy”.
Po prostu: bibliodrama odnawia ciało i duszę.
Kazek
Bibliodrama otwiera mnie na Boga, ludzi i siebie samą. Pozwala mi „wejść z butami” mojego życia w Słowo Boże. Umożliwia przeżycie Słowa i doświadczenie Boga wszystkimi zmysłami. Sprawia, że Słowo niemal „staje się ciałem” we mnie. Pokazuje prawdę o mnie samej. Czasem subtelnie i delikatnie, innym razem bardziej radykalnie, w obecności sióstr i braci obnaża mój egocentryzm i egoizm. Nie po to, żeby zawstydzić, ale dodać odwagi i zainspirować do zmiany, często destrukcyjnych schematów myślenia. Pokazuje moje granice w ekspresji siebie i kontaktach z innymi ludźmi. Jednocześnie budzi szacunek do mojej historii życia, która obwarowała mnie murami obronnymi. Pomaga zaakceptować moje niedomagania, przyjąć siebie i innych na nowo, prawdziwie.
Agnieszka
Już wielokrotnie uczestniczyłem w bibliodramie, ale wciąż nie umiem dokładnie powiedzieć jak ją precyzyjnie zdefiniować. Tak naprawdę nie jest to tak dla mnie ważne. Na pewno jest to za każdym razem nowe przeżycie, odkrywające przede mną nową rzeczywistość. Nie chodzi mi bynajmniej o poszukiwanie nowych doznań czy doświadczeń duchowych, jest to raczej pogłębione otwarcie się na Słowo Boże, które przychodzi za każdym razem ze swoją nowością i świeżością.
Im bardziej się otwieram tym więcej otrzymuję. Często dowiaduję się czegoś nowego o sobie samym, otwiera się we mnie jakaś nowa przestrzeń.
Na warsztaty przychodzą nieraz nowe osoby, z którymi łatwo dochodzę do głębokiego kontaktu, niejednokrotnie zaś ci, których wydaje mi się, że dobrze już znam też odkrywają przede mną coś nowego. Jest to więc dla mnie okazja do doświadczania, że nie tylko Bóg, ale i sam człowiek jest tajemnicą i ziemią świętą, oraz, jak prawdziwie Słowo Boże jest żywe i skuteczne (Hbr 4,12).
Bardzo ważne jest nastawienie z jakim przychodzę na bibliodramę: co to słowo, co Pan Bóg chce dzisiaj do mnie powiedzieć. Nie zawsze otrzymuję to, czego jakoś bardziej lub mniej świadomie oczekuję, czego może bym sobie życzył np. pragnę spokoju, a usłyszę o sobie coś trudnego itp., ale jeśli to rzeczywiście jest darem Boga to zawsze przynosi mi dobro, a także pokój serca. Niekiedy może to być już słowo znane mi od lat i wielokrotnie słyszane czy powtarzane, ale teraz nagle nabiera ono zupełnie nowej barwy, kolorytu. Bibliodrama, wraz z całą gamą różnych środków artystycznych pomaga mi bardziej wejść w zaproponowany tekst biblijny i głębiej osobiście go przeżyć. Te słowa stają się dla mnie wyjątkowo ważne nie tylko tego dnia, ale i rezonują potem dalej w moim sercu i pamięci. A emocje i sposób przeżywania w grupie danego tekstu (scenki biblijnej) zapadają mi na trwale w pamięci i pomagają lepiej nim żyć w przyszłości.
Mirek
Niedzielę Palmową zaczęłam od wysłuchania konferencji ks. dr Krzysztofa Grzywocza wprowadzającej w misterium męki Pańskiej oraz dar, jakim jest wzajemna miłość. Treść, w którą wsłuchiwałam się z bijącym sercem przybliżała mnie do krystalizacji pytań, które budziły się we mnie od dłuższego czasu… Był to poranek, kiedy miałam wybrać się na warsztaty bibliodramy. Po kilkunastogodzinnych wykładach we wcześniejszą sobotę nie miałam wystarczająco dużo silnej woli, żeby się sama skutecznie zmotywować. Księdzu Krzysztofowi się udało.
Jadąc na miejsce spotkania nie wiedziałam, że warsztaty odbędą się we wspólnocie Małych Braci Jezusa błogosławionego Karola de Foucauld. Świeciło piękne słońce, a wchodząc do ich domu czułam radość. Spotkanie rozpoczęło się od adoracji u stóp Pana.. W centrum ON, a w koło głęboka cisza, która sprzyjała trwaniu na modlitwie.
Prace w grupie rozpoczęliśmy od zawiązania wspólnoty, w której od samego początku poczułam się bardzo dobrze. Panowała w niej otwartość, zaufanie oraz akceptacja. W tej atmosferze mogłam ze szczerością i odwagą zanurzać się w poszczególne dynamiki, które nawiązywały do wybranego na ten dzień tekstu biblijnego. Poszczególne zadania wypełnialiśmy indywidualnie, w parach lub w kilka osób. Miałam czas na przeżywanie wszystkiego indywidualnie, a po każdym z zadań była przestrzeń, żeby podzielić się moimi przeżyciami i posłuchać innych. Wiele z tego, co usłyszałam było dla mnie ważne i pomogło zrozumieć, że nie idę przez życie w pojedynkę.
Palmowa Niedziela z bibliodramą to był wspaniały dzień. W czasie warsztatów doświadczałam Słowa Bożego wszystkimi zmysłami słuchając Go, powtarzając wybrane frazy, odgrywając krótkie scenki. Uruchomiłam zmysł powonienia i smaku nie tylko przy gościnnym stole Braci.. Doświadczyłam tego, że Bóg mówi do mnie na różne sposoby i że jest bliżej niż mi się wydaje, tylko moje widzenie jest ograniczone.
Wracałam do domu wieczorem pełna wdzięczności, bo zdałam sobie sprawę, że Pan dał mi odpowiedź na pytania, które tego ranka sobie zadałam.
Chwała Panu!
Sylwia




