29.10 ‐ 03.11.2021 Józefów


Ojciec jezuita Giuseppe Bertagna (Mediolan, Włochy) posiada kilkudziesięcioletnie doświadczenie z jednej strony rekolekcji ignacjańskich, a z drugiej strony pracy terapeutycznej w nurcie psychodramy. Dlatego stworzył własną metodę rekolekcyjną łączącą psychodramę, bibliodramę i duchowość ignacjańską. Ojciec Giuseppe wypracował własny styl, który można określić chrystocentrycznym ‐ w centrum stawia głębokie spotkanie każdego uczestnika z Panem Jezusem. To właśnie odróżnia jego styl ‐ warsztaty przez niego prowadzone nie są terapią, ale duchową drogą zjednoczenia z Bogiem.
Rekolekcje będą prowadzone metodą psychodramy biblijnej. Jest to połączenie psychodramy klasycznej z bibliodramą. Uczestnicy rekolekcji poprzez odgrywanie scenek będą mieć możliwość wejścia „w skórę” biblijnych bohaterów. W ten sposób dzięki biblijnym postaciom będą odkrywać Dobrą Nowinę Jezusa Chrystusa skierowaną do każdego z nich tu i teraz. Różnorodne metody akcji (scenki, dialogi, rzeźby, ruch) pomogą uczestnikom zrozumieć słowa, wyobrazić sobie myśli i uczucia postaci biblijnych, a przez to zobaczyć siebie i swoje życie w nowym świetle Słowa Bożego.
Program rekolekcji będzie zawierał każdego dnia etap warsztatów w grupie oraz indywidualnej modlitwy w ciszy.
Rekolekcje odbywają się w grupie maksymalnie do 15 osób.
Beata Chrudzimska
Tel. 515 701 697
beatabibliodrama@gmail.com
Instytut Ojców Szensztackich
Dom Rekolekcyjny „Domus Patris”
ul. Nowowiejska 12
05-410 Józefów k. Warszawy
tel. +48 22 789 55 60
Komunikacją miejską: autobus linii 702 (pętla ‐ Rondo Wiatraczna) ‐ wysiąść na przystanku „Błota 01” przy ulicy Podstołecznej (tą ulicą dochodzi się do domu rekolekcyjnego, odległość od przystanku ok. 200 m). Opis linii autobusowej 702.
Pokoje jednoosobowe z łazienką w nowo wyremontowanym, pięknie urządzonym domu rekolekcyjnym. W tym samym domu jest sala warsztatowa i kaplica. Obok domu rekolekcyjnego znajduje się mała kaplica ‐ Sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej. Ośrodek rekolekcyjny położony jest przy lesie (gdzie można spacerować), 300 metrów od brzegu Wisły.
29.10 ‐ 3.11.2021, Józefów, Psychodrama biblijna
Giuseppe Bertagna SJ
Pojechałam na tę Bibliodramę jako na ostatnią deskę ratunku. Byłam pełna rezygnacji i rozczarowania, przeżywałam brak poczucia sensu i pustki. Nie widziałam, aby Bóg działał tylko w jednej sferze mojego życia ‐ życia osobistego. 16 lat, jak już się modliłam o dobrego męża, szukałam i wychodziłam na różne spotkania, randki, portale randkowe, spotkania dla singli itp.
Jeszcze od pierwszego wieczoru ‐ wprowadzenia i bibliodramy ‐ widziałam, że nasz prowadzący Beppe każdego pyta o jego uczucia, słucha uważnie, ze spokojem, czułością i uwagą. Zdałam sobie sprawę, że poprzez jego obecność odczuwałam ojcowską miłość.
Bóg też jest w ciszy. Nam się wydaje, że milczy. Ale On wypełnia całą przestrzeń. Jest jak gdyby nieobecny, nie doświadczamy Jego obecności, ale On JEST.
Czułam się opuszczona przez Boga i że moje życie traci sens. Czułam się zawstydzona, gorsza. Przeżywałam wielką stratę ‐ brak życia osobistego i małżeńskiego, niemożliwość bycia spełnioną jako żona i matka. Nie ufałam już Bogu, nie korzystałam z sakramentów, nie chodziłam nawet na niedzielną mszę, bo nie widziałam sensu.
Na jednej z pierwszych bibliodram wybuchnęłam płaczem. To był rozdzierający krzyk, który wstrząsnął wszystkimi. Upadłam na ziemi, trzęsłam się salwami płaczu i krzyku. To się zadziało, ponieważ moją partnerką w scenie bibliodramatycznej była moja strata ‐ „utrata wiary w miłość”. To włączyło moje emocje i żal. Poczułam, że ktoś inny mnie trzyma i płacze razem ze mną. Beppe też płakał. Kobieta, która grała moją stratę ‐ stała się Panem Jezusem, z którym mogłam rozmawiać. Powiedziałam Mu z pretensją: „Ty tylko milczysz, jesteś bierny, nic nie robisz!”. Beppe polecił, abym teraz ja stanęła w miejscu Jezusa. Osłupiałam. Nagle poczułam się zmieszana. Co zrobić z takim ładunkiem emocji! Przecież ona tak cierpi. I jeszcze obwinia mnie. A mi jest tak przykro, że ona cierpi. Mogę tylko ją mocno ściskać w ramionach, dać jej odczuć, że nie jest sama.
Zaczęłam coraz bardziej rozumieć, że Bóg nie jest autorem mojej straty. Jest w tym cierpieniu. Chce, abym czerpała z Jego Krzyża. Zrozumiałam, że nasze zbawienie jest również przez to, że On umierając BARDZO CIERPIAŁ.
Anthony de Mello pisał, że nasze życie składa się z tego, co się wydarza, gdy realizujemy inne swoje projekty. Orzeł chce być kurą. Prawdziwe życie jest tym, co dzieje się poza naszymi planami, projektami. Czasem wydaje się nam, że to co robimy, jest bardzo ważne, istotne, niezbędne.
Ale to, co jest istotą naszego życia przedstawia Jezus dziś w symbolu małżeństwa. Małżeństwo składa się z kilku elementów: spotkanie, miłość, zdolność do przekazywania życia, świętowanie, odpoczynek.
Z tej Ewangelii nie wynika, że koniecznie każdy ma się ożenić / wyjść za mąż. Nie jest najważniejsze w życiu, aby znaleźć dla siebie kobietę czy mężczyznę. Najważniejsze jest, by naprawdę spotkać się z drugim człowiekiem, by okazywać miłość tym, których w życiu spotykam. Pierwsze przykazanie: miłuj bliźniego.
Istotne jest, by przekazywać życie, by troszczyć się o życie ‐ na różne sposoby można obdarować innych życiem; nie chodzi tylko o życie biologiczne; jest macierzyństwo / ojcostwo duchowe. Nie jest tak bardzo istotne, co się nam w życiu wydarzy, ale ważne, aby każdą chwilę napełnić miłością.
W życiu chodzi o to, aby kochać i dawać życie. W jakiejkolwiek sytuacji byśmy się nie znaleźli, aby dawać miłość. Ważne jest jedno: czy jesteśmy zanurzeni w miłości? Czy dajemy miłość tam, gdzie teraz jesteśmy? Czy potrafimy kochać w tym miejscu, gdzie teraz Bóg nas postawił? Ewangelia bardziej przejawia się w spotkaniu z drugim człowiekiem, aniżeli w cudach i nauczaniu.
Dobra Nowina jest taka: Bóg cię kocha. Ale prawdziwą Dobrą Nowiną jest: MIŁOŚĆ JEST MOŻLIWA DLA CIEBIE TERAZ.
Poczułam swoją tożsamość ponownie ‐ mocno, pełniej.
Poczułam moc ojcowskiej miłości. To była miłość Boga Ojca. Moc Ojca. Bez tego nie mogłam pójść dalej. Od lat stałam przed przeszkodą, której nie mogłam przeskoczyć, nie miałam sił. I On przyszedł, aby mnie umocnić i zapewnić o swojej miłości. Napełnia mnie to rzewnością. Nie mogę opisać tej miłości. Nie ma jej na ziemi. Ale ona mnie roztapia. I chcę być pokorna i posłuszna, bo jestem przekonana, że jestem kochana!
Przed wyjazdem przeżywałam rozpacz, poczucie odrzucenia i wstydu. Już nie jestem przeklęta! Pojechałam roztrzęsiona bólem i rozpaczą, wróciłam wstrząśnięta miłością!
Na początku tych rekolekcji byłam roztrzęsiona swoją stratą, bólem. Każda moja komórka wybuchała płaczem. Spotkało mnie współczucie grupy, czułość kilku osób, poczułam obecność Boga ‐ Jego miłość. Do tej pory czuję się wstrząśnięta tą Miłością. Swoje pierwsze nawrócenie przeżyłam 18-20 lat temu. Mam wrażenie, że teraz przeżyłam swoje drugie nawrócenie. Po raz drugi głęboko uwierzyłam Bogu. Jestem rozbrojona tą miłością, nie mogę jej z niczym porównać. Powoduje to, że cała się roztapiam i chcę tylko dalej i więcej ‐ i dawać to innym ludziom, pokazać swoim życiem, że jest ono prawdziwe. Że ta miłość jest większa od wszystkich nas, od wszystkich naszych strat i cierpień, od najgłębszej rozpaczy. Po doświadczeniu takiej miłości można dać się zabić. Rozumiem teraz poświęcenie apostołów. To jest Miłość nie z tej ziemi.
Poezja wróciła do mojego serca! Chcę dalej żyć i tworzyć.